Recenzje książek

Dotyk Crossa - próba ustalenia genezy powieści

2014-07-10

Książkę Sylvii Day pt. “Dotyk Crosssa” bardzo często porównuje się do “50 twarzy Greya”, występują tam dość wyraźne paralele pomiędzy bohaterami czy też schematami fabularnymi. Jednak pod tym szkieletem w książce Day jest coś więcej, co zdaje się umykać sporej części czytelników.

Większość krytyków i recenzentów przyjęło, że Dotyk Crossa Sylvia Day napisała pod wpływem wyjątkowego sukcesu “50 twarzy Greya”, książki, którą pokochały kobiety na całym świecie. Jednak moim zdaniem nie jest to do końca prawdą. Oczywiście, Sylvia Day z pewnością miała kontakt z książką E. L. James, jednak nie znaczy to, że postanowiła od razu skopiować najlepsze pomysły i schematy, które użyte zostały w książce James. Moim zdaniem zadziałało tu coś innego - kobieca skłonność do marzenia i fantazji.

Otóż pod wpływem lektury “50 twarzy Greya” Sylvia Day zaczęła po prostu marzyć, a przy okazji tworzyć własną opowieść, która byłaby sposobem na wyrażenie tych marzeń. Główną istotą książki “Dotyk Crossa” moim zdaniem nie jest fabuła, lecz strumień świadomości bohaterki, jej myśli, uczucia, jej przemyślenia i pierwszoosobowe opowieści. Fabuła, akcja, inni bohaterowie to jedynie tło dla snucia opowieści o miłości, dla prób wyrażania emocji i uczuć, które przebijają się z kart “Dotyku Crossa” Sylvii Day.

Zapewne również spora część czytelników dostrzegła właśnie to ponad erotycznym tłem i porównaniami do “50 twarzy Greya”. Z drugiej strony porównania do bestsellera pani James z pewnością dostarczyły wielu czytelników, którzy z ciekawości sięgnęli również po “Dotyk Crossa” (w zasadzie zapewne zdecydowana większość czytelników książki Sylvii Day sięgnęła po nią właśnie za sprawą porównań Crossa do Greya.